środa, 23 stycznia 2013

Wczorajszy dzień pokazał że mamy problem z obecnym ustawieniem posiłków.
Wstajemy wcześnie, śniadanie jemy około 6, potem 9/9.30, 12-13, około 16 obiad i kolacja około 19.
Tyle że nasze treningi indoor cycling są o 18.30 lub 19.30. W żadnym z tych przypadków nie ma szans na kolację. Jemy zatem zaraz po ćwiczeniach domowy koktajl pitny (jogurt naturalny/kefir, trochę mleka i owoc - głównie banan; zmiksowane). Nie wiem czy ma to taką wartość jak kolacja, ale de facto nie ma szans na nic innego, bo wracając po treningu o 20-21 nie powinniśmy już nic więcej jeść.

Dzisiaj z kolei mam inny problem. Stres w pracy.
Nie ma co ukrywać, moja robota jest czasem stresująca, czasem nawet bardziej. Mam właśnie taki przypadek i od godziny chodzą mi ręce w poszukiwaniu jakiejś przekąski na uspokojenie. Normalnie zdarzało mi się w takim przypadku "załadować" ze dwie porządnie słodzone kawy. Jako że teraz wiem że nie powinienem, a gorzka nic nie da to mam kłopocik :)
Nie bardzo mam się jak uspokoić, śniadanie w pracy już zjadłem, trzeba cierpieć ale wytrzymać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz